Guby.jpg

Glaube

Glaube widywany był jak biega po wsi za ludźmi i rowerami. Na wsi miał dom. Pewnego dnia dziewczynka przyniosła go do kobiety znanej z tego, że opiekuje się psami, gdyż miał problemy z chodzeniem. Lekarz dał antybiotyki, lecz nie pomagały i pies całkowicie przestał chodzić. Ciągnął tył podpierając się przednimi łapkami.

Dopiero po 10 dniach skierowano go na rentgen - został przywieziony do Warszawy. Okazało się, że ma złamany kręgosłup. Na operację było już za późno ponieważ postępowała martwica. Pies popuszczał mocz - sugerowano uśpienie ze względu na brak warunków przechowania psa specjalnej troski. Na kilka dni zabrała go do siebie pani, która zajęła się nim na prośbę dziewczynki. I stał się cud - w ciągu paru chwil od ogłoszenia apelu, z prośbą o pomoc, do zwierzęcych przyjaciół za granicą, piesek znalazł dom.

 

 

Mieszka w Niemczech. Dostał na imię Glaube - wiara (w człowieka)! , wołają na niego Gube. Pani Kasia i Anita, wraz z przyjaciółmi, zebrały w ciągu tygodnia 3 tysiące euro na wózek dla niego oraz dalsze leczenie. Osobiście zawiozłam Glaubego pożyczonym samochodem do małego miasteczka pod Monachium. 2 znakomitych chirurgów zgłosiło chęć bezpłatnej opieki weterynaryjnej nad pieskiem. Jak tylko dojechałam natychmiast został zabrany do Monachium do kliniki gdzie czekali już lekarze. Następnego dnia miał już wózeczek. Szaleje na nim jakby się z tym wózeczkiem urodził. Sprzęt jest super. Może się na nim przemieszczać nawet w górę i w dół po schodach. W mieszkaniu porusza się bez wózka ale ma na łapkach ciepłe skarpety. Kiedy tylko go przywiozłam wszyscy brali go na ręce i całowali. Był bardzo zdziwiony skąd tak dużo czułości i miłości. Niedawno został wykastrowany, w samą porę bo na jednym jądrze miał guzka. Na szczęście badania wykluczyły nowotwór. Glaube trafił do wspaniałych ludzi pomimo swojego kalectwa, a może właśnie dlatego.

Glaube znalazł dom we wrzesniu 2008.
Glaube w wózeczku







Glaube w nowym domu