Przekaż 1% z podatku na nasze zwierzęta!

Wypełnij PIT przez internet i przekaż 1% podatku

Od 26 listopada 2012 Fundacja Canis jest Organizacją Pożytku Publicznego.
Przeznacz 1% podatku za rok 2018 na rzecz naszych zwierząt.

rozlicz pit online new button

Zapraszamy na nasz profil na Facebooku facebook

ziemia

darowizny dla Fundacji Canis prosimy kierować na rachunek bankowy:

96102010260000160201022938

Bardzo dziękujemy za każdą wpłatę

suczka do adopcji

ur.2009r.
Morelka to młoda sunia w typie labradora, ma ładne grube futerko w biszkoptowym kolorze. Morelka ma smutne inteligentne oczy. Jest łagodna, towarzyska i kochająca ludzi. Jest dobrze ułożona. Od pierwszego kontaktu wzbudza sympatię. Z pieskami żyje w przyjaźni, jest posłuszna, ładnie pilnuje się i wraca na zawołanie.

 

 

Jest cudowną sunią , o wspaniałym charakterze, subtelną , o dużym uroku, którym ujmuje wszystkich, którzy ją poznają. To pies bezproblemowy. Ma pogodny charakter, w domu spokojna a na spacerze wesoła ale zdyscyplinowana. Jest pieszczochą, garnie się do ludzi, prosi o zainteresowanie.

To radosna sunia, o wielkim serduchu, kochająca cały świat. Morelka została porzucona toteż miała bardzo ciężkie życie, pewnie dlatego jest tak wdzięczna i oddana. Jest urocza, sunia wiele przeszła. Morelka szuka kontaktu z ludźmi i nowego domu, dobrze by jej było gdyby znalazła dom gdzie miałaby zapewnione jedzonko, w zamian za to byłaby świetnym strażnikiem domu. To wspaniała, pogodna, posłuszna i cierpliwa sunia. Czeka na odpowiedzialny i kochający dom. Ktoś, kto ją przygarnie będzie miał wspaniałego i niezastąpionego przyjaciela oraz obrońcę.

 

 

Historia Morelki

Wraz z rodzeństwem podrzucona została pod płot starszej kobiety.Jako że miła juz kilka psów  zapewne stwierdzono że jeszcze kilka jej nie zaszkodzi.Rodzeństwo Morelki ma już dobre domy od dawna.Suczka też już była wyadoptowana ale niestety nie została odwieziona przez opiekunkę i nowym właścicielom wyrwała się  i uciekła.

Uciekła w Warszawie na Białołęce a zabrana została z Wólki Kozłowskiej.Niestety była wówczas w cieczce- była to jej pierwsza. Minęło wiele miesięcy ,kiedy zauważona została przez działkowiczów jak mieszka w lesie niedaleko od miejsc
skąd została zabrana.,była wychudzona i bardzo spokojna. Okazało się że ma ropomacicze.Została wysterylizowana 12.10.2010r w lecznicy na Bielanach

Ciężko przeszła czas po operacji,ropomacicze bylo zaawansowane.